Monthly Archives: Listopad 2012

Vege tortilla

Miałam nie wrzucać tutaj przepisu na tortillę, ale mama moja od dwóch dni dzwoni z pytaniami – ale jak to było? i co dalej? a ser? 🙂 No to poniżej moja tortilla, tym razem w autorskiej wersji. Kiedyś skądś brałam przepis ale tyle razy już zmieniałam że robię po swojemu. Z meksykańską tortillą ma wspólnego tyle co nic, a jej skład zmienia się niemalże za każdym razem jak ją robię 🙂 Z dedykacją dla mamusi 🙂

Przepis na 6 tortilli (zwykle robię 4, a resztę farszu zamrażam)

  • 4-6 placków do tortilli ( mi najbardziej smakują z  Biedronki, bo są tanie i dobre)
  • 1 duża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • puszka pomidorów pelati, czasem daję świeże pomidory ale wtedy dodaję koncentratu pomidorowego jako zagęstnika i intensyfikatora smaku, ewentualnie jeśli mam dużo dodatków to dodaję trochę gęstego sosu pomidorowego z kartonu
  • 2 malutkie lub 1 większa suszone papryczki chili
  • papryka – najlepiej po połowie żółtej, zielonej i czerwonej ale może być też jedna cała w jednym kolorze
  • pół puszki kukurydzy i/lub pół puszki czarnej fasoli lub pół puszki białej fasoli w pomidorach
  • kostka rosołowa ( może być bez wtedy bardziej trzeba przyprawić)
  • sól
  • pieprz
  • przyprawa do potraw meksykańskich
  • czosnek granulowany
  • papryka słodka i ostra
  • bazylia
  • oregano
  • oliwa z oliwek
  • żółty ser
  • mozarella
  • kapusta pekińska

 

Cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy do głębokiej patelni na rozgrzaną oliwę z oliwek. Cebulę smażymy aż się zeszkli, dodajemy pokrojony na drobno czosnek, a następnie paprykę również pokrojoną w kostkę. Przesmażamy, do warzyw dorzucamy pomidory pelati, mieszamy i dodajemy kukurydzę i fasolę, znowu mieszamy i dusimy pod przykryciem. Po około 10 minutach dodajemy kostkę i rozpuszczamy ją, jeśli farsz jest zbyt gęsty to dolewamy wody, jeśli za rzadki odparowujemy.  Przykrywamy i co jakiś czas mieszając dusimy przez ok 10-15 minut, (do miękkości papryki) na małym ogniu . Teraz czas na przyprawy czyli sól, pieprz, przyprawa do potraw meksykańskich, bazylia, oregano, czosnek i jeśli jest wystarczająco ostre to papryka słodka a jeśli nie to ostra. Wszystkie przyprawy dodaję na oko do smaku ;). Mieszamy, próbujemy jeśli nam smakuje to zdejmujemy z ognia.

Placek posypujemy startym żółtym serem, kładziemy ok. 2-3 łyżki farszu, przykrywamy plasterkiem lub dwoma mozzarelli (w zależności od wielkości), dorzucamy małą garstkę pokrojonej kapusty pekińskiej. No i składamy w ładny pakiecik.

Pakiecik kładziemy na rozgrzaną, suchą patelnię grillową, na ok 2 minuty na każdą ze stron, do rozpuszczenia sera i z brązowienia placka. Zdejmujemy, przekładamy na talerz i zachwycamy się jakie pyszne danie przyrządziliśmy 🙂

Smacznego!

Serniczki z kaszy gryczanej

Przepis dorwałam w Lidlu, strasznie mnie zaintrygowało połączenie kaszy gryczanej i sernika 🙂 No i muszę przyznać że smakuje dobrze, nawet bardzo dobrze. Nieco intrygująco, ale na prawdę jestem mile zaskoczona smakiem. W oryginalnym przepisie zamiast imbiru w proszku jest świeży a zamiast limonkowej wódki – otarta skórka z limonki. No ale… musiałam sobie jakoś poradzić 🙂

Przepis na ok 12 serniczków:

  • 200 g kaszy gryczanej
  • 250 g serka mascarpone
  • 4 jajka
  • 2 łyżki wódki limonkowej
  • łyżka imbiru
  • 100 g cukru (+ jeszcze trochę do obsypania foremek)
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • odrobina masła do wysmarowania foremek
  • groszki z gorzkiej czekolady

Kaszę gryczaną gotujemy w lekko osolonej wodzie. Kasza powinna być rozgotowana.

Przygotowujemy foremki np. kokilki ale ja takowych nie miałam więc użyłam silikonowych foremek do babeczek. Foremki smarujemy masłem, obsypujemy cukrem i wkładamy do lodówki do schłodzenia.

Ugotowaną i schłodzoną kaszę, wkładamy do blendera i miksujemy na gładką, jednolitą masę. Kaszę przekładamy do miski i dodajemy ser mascarpone. Wszystko razem bardzo dokładnie mieszamy aż do momentu powstania jednolitej masy. Dodajemy wódkę limonkową i imbir, nadal mieszając.

Oddzielamy żółtka od białek. Do jednych i do drugich dodajemy po 50 g cukru. Żółtka ucieramy z cukrem na gładką sztywną pianę. 

Do masy z kaszy dodajemy żółtka, nadal bardzo dokładnie mieszając. Następnie dodajemy mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz proszek do pieczenia. Znowu wszystko dokładnie mieszamy. Białka z cukrem ubijamy na sztywną pianę, którą następnie dodajemy partiami do masy. Teraz mieszamy bardzo delikatnie.

Wyjmujemy foremki z lodówki i wkładamy masę do foremek. Na wierzch sypiemy groszki z gorzkiej czekolady. Foremki – najlepiej na blaszce, wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180°C na około 30 minut. Wyjmujemy, studzimy i zachwycamy się jak może smakować kasza 🙂

Smacznego!

Owsiane ciasteczka z czekoladą

Dziś wieczorem zachciało mi się coś słodkiego. Chodziłam, szukałam w domu nic nie było ciekawego, sklepy pozamykane bo w końcu Święto Narodowe. No i wymyśliłam zrobię ciasteczka 🙂 Od dawna miałam chęć na owsiane, do tego doszło uwielbienie mojego męża do czekolady i oto są – razowe ciasteczka. Tym razem przepis zmodyfikowałam przez przypadek. Dodałam zdecydowanie mniej czekolady niż jest w oryginalnym przepisie. Ciasteczka są dobre, tyle że są suche więc będą idealnym uzupełnieniem do kawy czy herbaty. Słodycz można modyfikować dodając różne proporcje czekolady mlecznej i gorzkiej – moje wyszły niezbyt słodkie ale czekoladę fantastycznie czuć.

Przepis na ok 24 ciasteczka:

  • 120 g masła
  • 80 g brązowego cukru
  • 1 jajko
  • 100 g płatków owsianych
  • 140 g mąki pszennej razowej
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g czekolady ( ja dałam 100 g czekolady mlecznej i 50 g czekolady gorzkiej i moim skromnym zdaniem wystarczy w zupełności)
Czekoladę siekamy, na dość drobne kawałki.
Masło ucieramy z brązowym cukrem, dodajemy jajko, dalej ucierając mikserem. Cały czas mieszając dodajemy po kolei wszystkie składniki. Mieszamy aż masa będzie jednolita.
Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczamy.
Blachę stawiamy do piekarnika nagrzanego do 180ºC i pieczemy ok 15 minut.
Po tym czasie wyjmujemy ciasteczka, przez chwilę pozwalamy im przestygnąć na blaszce a następnie przekładamy na kratkę do całkowitego ostygnięcia. W tym czasie robimy sobie pyszną herbatę, a potem delektujemy się ciasteczkiem w jesienny wieczór 🙂
Smacznego!

 

Oficjalne powitanie :)

Przyszedł czas żeby powitać wszystkich, którzy tu trafili, przypadkiem lub nie. Bardzo mi miło, że dotarliście do mojego nowego miejsca w wirtualnym świecie, żywię nadzieję że pozostaniecie tu na dłużej 🙂 Idea się nie zmieniła, nadal będę zamieszczała przepisy z których skorzystałam, żebym znowu nie musiała szukać – jak ostatnio na zupę cebulową. Zdjęcia też będą jednak nic się nie zmieniło, nadal robię kiepskie 🙂 Przepisy czasem są mocno modyfikowane, czasem wcale ale wszędzie staram się dołączyć link do moich inspiracji.

A teraz kilka odpowiedzi dlaczego tak dużo tutaj:

  • jabłek – bo w tym sezonie mocno obrodziły, bo lubimy ciasta z jabłkami, bo miewam w domu tak duże ilości jabłek, że kombinuję co z nimi zrobić, żeby się nie zepsuły 🙂
  • maślanki – bo jej nie pijemy i jak już kupię litr to potem szukam gdzie mogę ją zużyć, żeby się nie zmarnowała 🙂
  • mojego męża – bo to mój pierwszy krytyk i tester, bo bez niego nie byłoby tej strony, bo dla siebie samej piec by mi się nie chciało 🙂

Witam więc raz jeszcze i serdecznie zapraszam do pozostania 🙂

Smacznego 🙂

Torta di Mele czyli włoskie ciasto z jabłkami wg. Nigelli

Znalazłam, zachwyciłam się , zrobiłam i jestem zawiedziona. Nie smakiem, bo jest bardzo smaczne. Mój domowy tester, zjadł całe w ciągu kilku godzin. No dobra zostawił mi malutki trójkącik do kawy porannej. Wygląd również niezgorszy ale nie wyrosło jest płaskie jak deska chociaż autorka twierdziła że wyrośnie jak ta lala. Jednakże mam podejrzenia że nie napisała całej prawdy bo zdjęcia jedynie z góry prezentuje 😉 Wydaje mi się że nieco winne są tu jabłka dodane do ciasta albo za duża tortownica. Ale tortownicę już kupiłam mniejszą więc strzeżcie się narody 😀

  • 100 g masła
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 150 g cukru
  • 2 jajka
  • sok z cytryny
  • pół łyżeczki zapachu waniliowego
  • 75 ml mleka
  • 4 jabłka
  • cukier cynamonowy ( można zastąpić mieszanka brązowego cukru z cynamonem)

Ucieramy mąkę, masło, proszek do pieczenia, sól, cukier, jajka, sok z cytryny i zapach waniliowy, tak aby składniki się połączyły. Stopniowo dodajemy mleko nadal miksując. Połowę średniego jabłka lub całe małe, obieramy ze skórki, wycinamy gniazda nasienne, kroimy w drobną kostkę i dodajemy do ciasta. Mieszamy wszystko razem.

Wylewamy ciasto do okrągłej blaszki wysmarowanej masłem i obsypanej bułka tartą. Pozostałe jabłka obieramy lub nie, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w plasterki. Jabłka układamy na cieście, tak aby cząstki zachodziły na siebie. Wierzch posypujemy cukrem cynamonowym.

Ciasto wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200°C i pieczemy 40-45 minut do suchego patyczka.

Smacznego!