Monthly Archives: Styczeń 2014

Torcik z Peppą

Moje najdroższe i jedyne dziecko skończyło wczoraj 2 latka, to że jest najmądrzejsza, najpiękniejsza i w ogóle cud, miód i orzeszki – to chyba nawet nie muszę wspominać. Maria bo to o niej mowa, kocha miłością absolutną swojego tatę, mamę ( kolejność nie przypadkowa :D), babcie, dziadka, ciocie oraz świnkę Peppę i Koty. W związku z powyższym ulepiłam dla niej tę nieszczęsną świnkę, rzadko lepię torty – a właściwie to raz do roku, więc proszę o wyrozumiałość. A co możemy znaleźć pod cukrową masą? Pyszny cytrynowy biszkopt – ważne! wyszedł mi 2 razy z rzędu więc jest szansa, że wreszcie mam odpowiedni przepis 🙂 Do tego galaretkę z jeżyn, bitą śmietanę i maliny. Chciałam żeby wnętrze było mało słodkie bo wierzchnia warstwa wystarczająco podwyższa poziom cukru. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Biszkopt – przepis na tortownicę o średnicy 21 cm:

– 6 jajek

– 200 g drobnego cukru

– 200 g mąki pszennej

– 1 łyżka mielonej skórki cytrynowej 

Krem:

– 400 ml słodkiej śmietanki 36%

– 125 g serka mascarpone

– 1 łyżka cukru pudru

Dodatkowo:

– pół szklanki, zaparzonej, mocnej herbaty z 2 łyżeczkami cukru i połowa cytryny

– garść mrożonych malin

– 1 łyżka cukru pudru

– 300 g – słoik, nutelli lub innego kremu czekoladowego, czekoladowo – orzechowego itd

– naturalna galaretka z jeżyn, można użyć dżemu jeżynowego

– masa cukrowa w kolorach: biały, ciemno różowy, jasno różowy, czerwony i czarny

 

Biszkopt:

Żółtka oddzielamy od białek, białka ubijamy na bardzo sztywną pianę ( można dodać szczyptę soli, wtedy nieco łatwiej się ubija). Pod koniec ubijania dodajemy, stopniowo cukier cały czas mieszając. Następnie dodajemy po kolei, po jednym żółtku, po dodaniu każdego z nich ubijamy przez chwilę. Mąkę i proszek cytrynowy, przesiewamy prze sitko i dodajemy do piany. Bardzo delikatnie mieszamy, do połączenia składników.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury ok 170ºC. Ja akurat piekę w formie silikonowej, więc nie przygotowuję jej dodatkowo. Natomiast, zwykła formę należy wyłożyć papierem do pieczenia.

Po przełożeniu masy biszkoptowej do formy, delikatnie wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy ok. 40 minut. Przed wyjęciem warto sprawdzić stopień upieczenia patyczkiem. Biszkopt powinno się zostawić w uchylonym piekarniku do przestygnięcia, wtedy jest zdecydowanie mniejsze prawdopodobieństwo że opadnie bardziej niż powinien.

W trakcie kiedy się studzi ciasto, możemy przygotować…

Krem:

Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy cukier puder, a następnie po łyżce – mascarpone. Wszystko mieszamy razem i już mamy gotowy pyszny krem.

Przygotowujemy maliny, rozmrażamy je w rondelku na wolnym, małym ogniu posypane cukrem pudrem. Studzimy.

Przygotowanie: 

Całkowicie ostudzone ciasto przekroić na trzy równe blaty. Pierwszy blat kładziemy na równiej powierzchni, nasączamy herbatą z cytryną. Smarujemy galaretką / dżemem jeżynowym. Na warstwę dżemu wykładamy krem z bitej śmietany. Nakładamy go przede wszystkim na środek, aby jak najmniej było na brzegach. następnie układamy warstwę malin. Na tak przygotowany pierwszy „poziom” układamy kolejny blat i powtarzamy czynności: poncz, dżem, krem, maliny i kolejny blat. Wierzchni blat również nasączamy herbatą. Teraz cały tort, dokładnie smarujemy, cienką warstwą kremu czekoladowego. Cienką, bo słodkie a dokładnie dlatego, że masa cukrowa nie może dotykać kremu śmietanowego, bo się po prostu rozpuści.

Po wysmarowaniu całego tortu, możemy zacząć zabawę z masą. Metodą prób i błędów wiem już że:

– jak jest zbyt twarda to możemy lekko! zwilżyć dłonie i ja dokładnie wyrobić, wtedy odzyska sprężystość

– jeśli jest zbyt klejąca można użyć cukru pudru, mąki lub oleju – wtedy masa zaczyna się „świecić”, ostatnio używałam mąki, odrobina wystarczy, żeby masa się nie kleiła do stolnicy czy wałka.

– poszczególne elementy – oprócz tła, przyklejam specjalnym klejem cukrowym

– niestety moimi narzędziami są jedynie: nóż, łyżeczka i wykałaczki – to mało a w dodatku ciężko lepi się przy takich ograniczonych możliwościach, powinnam zainwestować w lepsze narzędzia ale nie wiem czy jest sens jak się używa jedynie raz na rok.

– po zrobieniu – zwykle dzień przed, trzymam tort w lodówce aby lukier nie stwardniał

To chyba na tyle – Smacznego!

Pistacjowy sernik na bajaderkowym spodzie

Pierwsze podejście do sernika było w sylwestra, zyskał aprobatę a moja mama zażyczyła go sobie na urodzinach Marysi. Przepis oczywiście stąd. Przede wszystkim zmodyfikowałam spód, uznałam, że bajaderka będzie się fajnie komponowała. Sernik jest ciężki, słodki i sycący ale ma tak oryginalny i niepowtarzalny smak, że z czystym sumieniem polecam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spód na tortownicę o średnicy 23 cm:

– 400 g biszkoptowych spodów tortowych

– 125 g mascarpone

– 50 g (pół tabliczki) mlecznej czekolady

– 2 łyżki masła

– 1 łyżka kakao

Masa serowa:

– 300 g łuskanych pistacji 

– 250 g mascarpone

– 250 g mielonego, tłustego twarogu

– 400 g słodzonego mleka skondensowanego 

– 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

– 2 jajka

Polewa:

– 100 ml śmietanki 30%

– 100 g białej czekolady (tabliczka)

– 50 g łuskanych pistacji  po posypania

 

Sposób przygotowania:

Spód:

Blaty tortowe rozdrabniam aż uzyskamy konsystencję wiórek biszkoptowych, dodajemy mascarpone. Mieszamy. Czekoladę z masłem roztapiamy i dodajemy do ciasta, tak samo jak kakao. Wszystko razem mieszamy i zagniatamy, do uzyskania jednolitej konsystencji.

Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia a następnie wyłożyć równo, bajaderkową masą. Włożyć do lodówki na ok 30 min. W tym czasie przygotować masę serową.

Masa serowa:

Jako, że nie byłam w stanie kupić w żadnym sklepie łuskanych, niesolonych pistacji to musiałam nieco kombinować.

Pistacje łuskamy, następnie zalewamy ciepłą wodą, kilkakrotnie ją zmieniamy, wszystko aby wypłukać sól, znajdującą się na pistacjach. Jak zmięknie wierzchnia warstwa, skórka jak w migdałach, zdejmujemy ja aby zostały same zielone ziarenka pistacji. Płuczemy, odcedzamy.

Pistacje wrzucamy do blendera i miksujemy na drobno, tak aby pistacje miały konsystencję wilgotnej, nieco zbitej w grudki mąki, nie można przesadzić aby nie oddzielił się tłuszcz.

Do pistacji dodajemy mleko skondensowane i wszystko razem miksujemy, do uzyskania słodkiej, gęstej masy.  Następnie dodajemy po kolei jajka, po każdym dokładnie miksujemy. Następnie dodajemy serek mascarpone, twaróg oraz ekstrakt waniliowy, wszystko razem miksujemy na jednolitą, gładką masę serową.

Masę serową wylewamy na schłodzony spód. Piekarnik rozgrzewamy do 150ºC, pieczemy ok 60 minut, bez termoobiegu, wychładzamy w stygnącym piekarniku.

Polewa:

Śmietankę wlewamy do rondelka, podgrzewamy aż do wrzenia. Zestawiamy i dodajemy połamana na kawałki biała czekoladę. Wszystko razem mieszamy, tak aby czekolada się rozpuściła, a masa była jednolita.

Polewę odstawić do zgęstnienia, następnie polać ostudzony sernik i posypać zmielonymi pistacjami.

Schłodzić przez noc w lodówce.

Smacznego!

Waniliowe ciasteczka na Dzień Babci

Ciasteczka są bardzo łatwe do zrobienia, tak proste że moja niespełna 2 letnia córka dzielnie mi asystowała. Wsypywała produkty, mieszała potem wyrabiała, a na samym końcu samodzielnie wycinała ciasteczka 🙂 Dzięki temu mają bardzo oryginalne kształty ale… najważniejsze, że robiła to Marysia 🙂 Przepis z reniferów ale z wersji książkowej 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przepis na ok 40-50 ciasteczek w zależności od rozmiaru:

– 180 g zimnego masła

– 350 g mąki + jeszcze trochę do podsypania

– 200 g cukru pudru

– 1 duże jajko

– 1 żółtko

– 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

– szczypta soli

 

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i szybko zagniatamy, tak żeby nie zdążyły się ocieplić.  Po dokładnym zagnieceniu, kulę z ciasta owijamy folią i umieszczamy w zamrażalniku – na ok. 30 minut.

Po tym czasie, wyjmujemy, dzielimy na kawałki i każdy rozwałkowujemy na grubość 3mm, podsypując mąką, bo lubią się przyklejać 🙂 Teraz można wykrawać fantazyjne kształty.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180ºC, Ciasteczka układamy na papierze do pieczenia i pieczemy około 10 minut, aż będą złote.

Po ostygnięciu jak najbardziej można je ozdobić, lukrem lub czekoladą, u nas zostały gołe bo taka była koncepcja 🙂

Smacznego!

 

Czekochili czyli kakaowe muffinki z pikantnym wnętrzem

Tegoroczna zima niby jest a jakby jej nie było, ale i tak czułam że mam ochotę na coś mocno rozgrzewającego. Wymyśliłam sobie, że muszę spróbować połączenia czekolady z chili – długo nie miałam odwagi ale jednak… Zdecydowałam się na delikatne muffiny o smaku mlecznej czekolady ( po modyfikacjach stąd) z wyraźnym środkiem z gorzkiej czekolady i chili.  

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przepis na 12 muffinek:

Ciasto:

– 150 g mąki pszennej

– 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

– 130 g masła

– 100 g cukru

– 2 jajka

– 1 łyżeczka zapachu śmietankowego

– 3 łyżki kakao

– 3-4 łyżki mleka

Nadzienie:

– tabliczka gorzkiej czekolady

– łyżka masła

– łyżka słodkiej śmietanki

– 1 łyżeczka sproszkowanego chili

Do jednego naczynia przesiewamy mąkę, kakao i proszek do pieczenia, mieszamy – odstawiamy.

W drugim naczyniu ucieramy masło z cukrem, dodajemy po kolei jajka, po każdym dokładnie miksujemy. Dodajemy zapach śmietankowy, miksujemy a następnie dodajemy suche produkty tj, mąkę, kakao i proszek do pieczenia. Miksujemy, na koniec dodajemy mleko ok 3-4 łyżki, tak aby ciasto miało odpowiednią konsystencję – ma samo zsuwać się z łyżki. Wszystko razem mieszamy do połączenia składników.

Czekoladę łamiemy na kawałki, dodajemy masło. Roztapiamy, można w kąpieli wodnej ja natomiast topię w mikrofalówce – wkładam na 30s wyjmuję, mieszam; znowu na 30s, wyjmuję, mieszam. Do momentu aż całość się nie rozpuści. Nie można podgrzewać dłużej niż 30s za jednym razem bo czekolada zaczyna się przypalać.

Do roztopionej czekolady dodajemy śmietankę i chili, bardzo dokładnie mieszamy, aż masa stanie się jednolita.

Piekarnik rozgrzewamy do 180C. Formę do muffinek, wykładamy papilotkami. Nakładamy łyżkę ciasta, następnie łyżeczkę czekolady i na wierzch znowu łyżkę ciasta.  Pieczemy około 20- 25 minut.

Ostudzone jemy 🙂 Smacznego!

Rudy, rudy rydz czyli tarta z rydzami

Tym razem przepis właściwie własny, ze wskazówkami od mietki. Od niej również miałam rydze – prosto z gór 🙂 Ostatnio dwa razy popełniłam rzeczoną tartę, za pierwszym razem miałam głosy iż zdarzyły się po niej problemy, kilka butelek wina absolutnie nie miało z tym nic wspólnego 😀 Jednak za drugim obyło się już bez wszelakich sensacji 🙂 Dlatego więc tartę mogę polecić 🙂 Robi się właściwie sama i w dodatku – wbrew pozorom szybko. Polecam na spotkania towarzyskie jako niebanalne ciepłe danie 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Przepis na formę do tarty o średnicy 29 cm (góra)

– 1 opakowanie ciasta francuskiego

– ok 400 – 500 g rydzów

– 1 średniej wielkości cebula

– 2 ząbki czosnku

– szałwia ( u mnie świeża ok 5 listków)

– masło

– 1 jajko

– mielona słodka papryka, rozmaryn

– ok 50 g sera żółtego 

– 2 łyżki śmietany

– 1/3 szklanki mleka

– sól, pieprz do smaku

 

Łyżkę masła rozpuszczamy w rondelku z grubym dnem. Cebulę, czosnek i rydze kroimy w kostkę. Cebulę wrzucamy do rondelka i podsmażamy na złoty kolor. Dodajemy czosnek a następnie rydze. Przesmażamy wszystko na maśle, co jakiś czas mieszając żeby nie przywarło. Następnie dodajemy trochę wody i przyprawy – sól, pieprz, szałwię, rozmaryn i paprykę. dusimy ok 15 -20 minut do  miękkości ( zamiast wody można dodać białego wina, można też dorzucić kostkę rosołową)

Ciasto francuskie rozwałkowujemy, polecam podsypać mąką a z wierzchu wałkować przez pergamin – całkiem nie źle działa 🙂 Odkładamy nieco ciasta, które przyda nam się do zrobienia kratki na wierzchu tarty. Formę do tarty smarujemy masłem a następnie przekładamy ciasto, dokładnie wyklejając formę. Na ciasto wykładamy podduszone rydze.

Do szklanki, wbijamy żółtko (białko odkładamy), dodajemy śmietanę i uzupełniamy do połowy szklanki mlekiem – dodajemy drobno starty ser, sól i pieprz. Mieszamy dokładnie razem. Taką miksturę wylewamy na grzyby.

Na wierzch  układamy paski z ciasta francuskiego, przekładając je ze sobą tak aby tworzyły kratkę. Smarujemy białkiem.

Piekarnik rozgrzewamy do 180C, tartę pieczemy około 30 minut. Po wyjęciu gotowa do spożycia 🙂

Smacznego!