Pączki dla maszynistów :) – podejście numer jeden

Pierwszy raz w życiu zrobiłam pączki, sama jedna 🙂 Z racji pracy obchodziliśmy nimi tłusty wtorek 🙂 Zrobiłam z tego przepisu, oczywiście absolutnie ani jeden nie wyglądał jak tam, ale były przepyszne. Mięciutkie, puchate,  wystarczająco słodkie – po prostu dobre domowe pączki. Mąż jak rzadko docenił, pochwalił i zjadł koło 30 🙂 ( no dobra nie za duże były 🙂 ) Jeszcze jedno z racji że robiłam je w towarzystwie małej dziewczynki to nie miałam czasu na ugniatanie – więc skorzystałam z metody maszynowej 🙂 Maszyna do pieczenia chleba jest idealna do wyrabiania ciasta pączkowego – polecam 🙂

2013-02-05 15.56.46 (1)

  • 800 g mąki + do podsypywania
  • 100 g cukru
  • pół łyżeczki soli
  • 14 g drożdży suchych
  • 1,5 szklanki mleka
  • 4 duże jajka
  • 2 żółtka
  • 100 g roztopionego masła

Dodatkowo:

  • konfitura do nadziewania
  • smalec/ planta/ olej rzepakowy do smażenia
  • lukier lub cukier puder do polania

Uwaga! Do wersji maszynowej używamy tylko połowy porcji bo ciasta będzie za dużo jak na taki mały pojemniczek.

No i teraz wersja maszynowa, podobno można też ręcznie. Nie wiem, nie próbowałam, nie wypowiem się 🙂 Do maszyny do wypieku chleba wrzucamy – w tej kolejności: jajka, żółtka, mleko, roztopione masło, następnie mąkę, cukier i sól. Drożdże sypiemy na wierzch. Włączamy na wyrabianie na 1,5 godziny i możemy iść pobawić się z dzieckiem tudzież zrobić cokolwiek innego konstruktywnego 🙂

Po 1,5 godziny a nawet i po dwóch ciasto mamy już pięknie wyrośnięte. Przekładamy na stolnicę podsypaną mąką, dodajemy nieco mąki ( nie za dużo bo pączki będą twarde) i jeszcze raz zagniatamy.  Rozwałkowujemy na plaster o grubości 1 cm. Wykrawamy kółeczka, formujemy kuleczki i odkładamy na bok. Po zrobieniu wszystkich kuleczek, przykrywamy czystą ściereczką i zostawiamy na ok 20 minut. Muszą podwoić swoją objętość.

W szerokim garnku roztapiamy tłuszcz, temperaturę najlepiej sprawdzić wrzucając kawałek ciasta. Jeśli jest odpowiednia po kilku sekundach ciasto wypływa na wierzch. Pączki smażymy po obu stronach do uzyskania złoto – brązowego koloru.

Ja dopiero po usmażeniu nadziewałam pączki. Nadziewałam konfiturą o smaku różanym, szprycą z tylką do nadziewania 🙂

Jeszcze ciepłe lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem po ostygnięciu.  Te na zdjęciu są bez żadnych dodatków.

Smacznego!

Leave a Comment


NOTE - You can use these HTML tags and attributes:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>